fbpx

Dieta przeciwsłoneczna

image_pdf
Pobierz pdf
image_print
Wydrukuj post

Miejmy nadzieje, że to deszczowe lato się już skończyło, teraz czas na słońce. Kiedy słońce wyjdzie zza chmur wiele osób zastanawia się, jak ochronić przed nim swój organizm. Jest wiele opinii na temat promieni UVA i UVB oraz ich wpływu na nasze ciało. Osobiście, wychodzę z założenia, że człowiek w naturalny sposób jest wstanie ochronić się przed szkodliwym działaniem promieni UVA, w przeciwnym wypadku jak bylibyśmy w stanie przeżyć miliony lat na naszej planecie? Czy istnieje dieta przeciwsłoneczna?

dieta przeciwsłoneczna

Mogą również pojawić się głosy odnośnie wpływu dziury ozonowej na wzrost promieniowania UVA, które w dalszym ciągu nie są jednoznaczne. Summa summarum, sama jak i moje dzieci nie używamy żadnych drogeryjnych specyfików, gdyż analizując bilans zysków i strat, kosmetyki są bardziej trujące niż to „zabójcze” słońce. Zwłaszcza, że ograniczają one produkcję witaminy D (Dixon, K.M i inni, 2011) , naszego naturalnego filtru UVA (to promieniowanie UVA jest rakotwórcze). Co gorsza, z roku na rok odnotowuje się wzrost zachorowań na raka skóry, pomimo ochrony filtrami oraz rzadszej ekspozycji naszego ciała na słońce (Douglas, 2010).

Można by wiele napisać na ten temat, lecz postanowiłam, że będzie krótko. Potrzebujemy witaminy D i witaminy C w naturalnej postaci zamiast aptecznych substytutów. Do produkcji witaminy D potrzebujemy słońca, dlatego bądźmy odporni na histerię medialną związaną z promieniowaniem UV. Dieta przeciwsłoneczna, to dzisiejszy temat o którym z „niewiadomych” przyczyn milczą media (w trosce zachowania biznesu?).

Dieta przeciwsłoneczna

Zdecydowanie NIE powiedz:
– przetworzonego jedzenia, w którym są bardzo duże ilości soli i nienasycone tłuszcze
– olejów roślinnych (eliminują witaminę D)
– cukrów
– zbóż

Warto wzbogacić swoją dietę o:
– pokarmy bogate w omega 3 – niespodzianka, nie polecę żadnych ryb, gdyż zanieczyszczenie mórz i oceanów rośnie, a ryby lubią gromadzić w sobie rtęć, zaś skieruję wasze zainteresowanie w stronę siemienia lnianego. Ta lokalna roślina uzupełnia aż 132% dziennego zapotrzebowania na kwasy tłuszczowe omega 3 dla porównania zachwalany łosoś jedynie 55%. Raz na dwa dni powinniśmy zjeść 2-3 łyżek siemienia w sałatce czy na kanapce.
– zielonolistne warzywa (sałatki, szpinak, rukola) do tego nie trzeba namawiać. Zawierają one spore ilości witaminy E, która chroni naszą skórę przed promieniowaniem UVB i związanymi z nim oparzeniami słonecznymi.
– dwie lub więcej łyżek przecieru pomidorowego dziennie, likopen zawarty w pomidorach jest bardzo silnym antyutleniaczem, który zwiększa ochronę naszego ciała przed promieniowaniem słonecznym o 30%.
– naturalne wysokonasycone tłuszcze ( olej kokosowy, wiórki kokosowe, prawdziwe masło, smalec, ser najlepiej owczy, orzechy i nasiona np. dyni, czy też olej rybny). To dzięki tym tłuszczom nasz organizm bardziej efektywnie przyswaja i gromadzi witaminę D.

 

Źródła:
Dixon, K.M. i inni (2011) 1α,25(OH)₂-vitamin D and a nongenomic vitamin D analogue inhibit ultraviolet radiation-induced skin carcinogenesis. Cancer Prev Res. Vol. 4 (9), pp.1485-94. Dostępny online: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21733837

Douglass, W.C. (2010) Skin cancer rates rising at record pace. Healthier talk. http://www.healthiertalk.com/skin-cancer-rates-rising-record-pace-1703

[mpp_inline id=”55194″]

Autor tekstu:

Cześć, jestem Ewa, pasjonatka i ekspertka w dziedzinie zielarstwa! 🌿 Moja podróż zaczęła się od fascynacji naturą i przekształciła w głęboką wiedzę o ziołach i ich mocy. Autorka 9 książek, regularnie dzielę się swoimi odkryciami w TV. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o czymś wyjątkowym – leczniczych właściwościach soli. Ta prosta, ale potężna substancja kryje w sobie tajemnice zdrowia i dobrego samopoczucia. Zapraszam do odkrycia tej historii razem ze mną!

Odkryj Moc Ziół Dzięki DARMOWEJ

Bibliotece Ziołowej


21 odpowiedzi na “Dieta przeciwsłoneczna”

  1. A co z wyjazdami w tzw. ciepłe kraje? Po jednym dniu na słońcu moja skóra jest spieczona na raka i nie wyobrażam sobie jej nie posmarować. Okrywać? Nie po to się jedzie w takie miejsca, żeby w burce chodzić. Bo twarz czy stopy to chyba tylko tak da się ochronić. Nie wspomnę o dzieciach, które mają poparzoną skórę po godzinie na plaży. A przecież w piankę czy kombinezon dziecka nie ubiorę na plażę.
    Zgadzam się z Pani radami, gdy temperatura jest w okolicach 20 stopni, a na niebie chmurki. Wtedy trzeba pozwolić skórze samej się bronić przed słońcem (oczywiście przy wspomaganiu dietą). Ale gdy słońce smaży, a my siedzimy nad wodą, to raczej bez filtra się nie obędzie.

  2. A co z osobami, które mają białą skórę i po każdym lecie coraz więcej pieprzyków (nie piegów)?
    Nie wyobrażam się niczym nie posmarować. Moja skóra szybko staje się po prostu spalona i poparzona…
    Dziękuję za radę

      • 🙂
        no tak, ale okrywając się ubraniem chyba się nie opalę, a lubię mieć muśniętą słońcem skórę. Absolutnie nie zjaraną 😉
        Pozdrawiam Cię ciepło 🙂

        • Alu to pozostaje jedno rozwiązanie albo brąnzer i marchewka albo od następnego sezonu powolna i krótka ekspozycja już od pierwszych promieni słońca w zimę. Może to pomoże? Z drugiej strony kiedyś alabastrowa skóra była uważana za piękną może warto powrócić do tej mody, jeśli nasze ciało nie przepada za słońcem?

  3. Jeju, to jeść to siemię lniane czy nie. Ja wiem, że już nic nie wiem. To w ogóle zrezygnować z tłuszczów roślinnych, czy nie? Zdecydowany nadmiar informacji, można oszaleć.
    Ewo, tekst, który zaproponowałaś aby przeczytać o siemieniu jest trudny, trochę straszy (a ja dawałam zmielone ziarenka lnu mojemu dziecku :\…). Czy olej lniany jest zły??? Też go używałam w dużych ilościach…ehhh

    • Witaj Ilono, hmm.. powiem tak nie idź za modą tylko słuchaj swojego organizmu. To jest chyba najważniejsze, ja staram się jeść to co jadły pokolenia przed nami, bez udziwnień, choć czasem zjem coś ekstra 🙂 W każdym razie zdrowy rozsądek i obserwacja, tego trzeba się nauczyć. Jednak nauka naprawdę popłaca. Pozdrawiam Ewka

  4. Chciałam zaptyać jaka ilość siemienia lnianego zapewnia 132% dziennego zapotrzebowania?

  5. A czy likopen nie ginie w trakcie obróbki termicznej? Jeśli moje pytanie jest głupie to przepraszam za ignorancję 🙂

  6. Wystarczy kilka minut dziennie na słońcu żeby dostać odpowiednią dawkę witaminy D
    Po pół h na słońcu jestem czerwona, nie wyobrażam sobie nie posmarować się kremem z filtrem. A kobiety, które przebywają na słońcu po kilka godzin? Przecież ich skóra po kilku latach wygląda okropnie. Pierwszy artykuł, który nie bardzo do mnie przemawia, ale i tak lubię tego bloga 🙂

    • Witam serdecznie 🙂 Polecam Ci Aga spróbować zamiast kremów z filtrem witaminę E w kroplach. Przetestowałam na sobie będąc w Maladze w zeszłym roku pod koniec sierpnia. Przez dwa tygodnie mój mąż i ja stosowaliśmy witaminę E na skórę .Cudownie chroni przed poparzeniami , a kolor opalenizny jest wspaniały. Nie wiem czy tu mogę , ale polecam na blogu Akademia witalności odszukaj dokładny raport witaminowy w tym przypadku o E , jest długi bardzo szczegółowy , z odsyłaczami do badań medycznych (a więc nie jakieś gołosłowie) mnie przekonał w 100%. Pozdrawiam

  7. hmmmm……
    czy zatem mam zaprzestać picia oleju budwigowego? Przecież dr Budwig zaleca picie oleju….
    wydaje mi się, że siemieniem lnianym (w wyżej opisanych proporcjach i formie) nie dostarczymy wystarczającej ilości omega 3 i 6 do organizmu. Np. dopiero 1 łyżka oleju lnianego pokrywa dzienne zapotrzebowanie.
    Przecież nasz organizm przetwarza olej i gdy zostanie dostarczony do komórki to już nie jest olejem lnianym tylko częścią komórki.
    czyli np. Włosi, Grecy albo Hiszpanie powinni nie mieć witaminy D w organizmie (bo przede wszystkim spożywają oliwę z oliwek?
    co z wegetarianami? a co się ze zmielonym siemieniem gdy zalejemy je gorącą wodą (wciąż będzie miało omega 3 i 6)? – bo tylko w takiej formie powinno być jedzone.
    dużo pytań 🙂 ponieważ jestem zaskoczona
    pozdrawiam
    j.

  8. dlaczego oleje roślinne wykluczamy? a co z olejem lnianym, olejem kokosowym, oliwa z oliwek, olej z orzechów włoskich?

    • Witaj Jadwisio, Zacznę od początku, otóż komórki do swojej budowy wolą zużywać tłuszcze nasycone jak i cholesterol aby wybudować swoje ściany. Ponieważ, te tłuszcze są nie przepuszczalne, czyli komórka może regulować co do niej wchodzi a co z niej wychodzi. Dodatkowo wspomniane oleje są stabilniejsze czyli nie będą miały problemów z wyższą temperaturą, np. 36,6 stopni, równocześnie są one bardzo wytrzymałe, co wspomaga utrzymać strukturę komórkową. Dzięki tym wszystkim właściwościom bardzo często bardzo efektywnie pochłaniają jak i same dostarczają witaminę D. Wspominana witamina D, tworzy się w skórze, kiedy ta jest poddawana działaniu promieni świetlnych, głównie w procesie syntezy cholesterolu naturalnie występującego w komórkach. Dlaczego więc tłuszcze nisko nasycone są złe, ponieważ bardzo łatwo spalają się w wysokich temperaturach, wiąże się to z tym, że komórka podczas budowy ścian używa niestabilnych tłuszczy, w ten sposób bardzo łatwo o poparzenia ponieważ ochrona (ścianki komórki) pod wpływem promieni UV i ciepła po prostu jest niszczona. Jak opisać to dosadniej. Kiedy idziesz na słońce po konsumpcji takich tłuszczy, to tak jakbyś smażyła wszystkie ściany komórek, utleniała tłuszcz i poddawała go zjełczeniu. Przez ten proces organizm nie jest w stanie wytworzyć witaminy D, a dodatkowo wpada w jej deficyt. Oliwa z oliwek również się nie nadaje, chociaż jest bardziej stabilna, gdyż należy do tłuszczy jednonasyconych. Pozdrawiam Ewa

      • A w innym poście, o opalaniu piszecie, że idąc na słońce najlepiej posmarować się np. olejem słonecznikowym…? Nie daje mi to sensu.

        • Olejek z pestek malin zawiera podobno naturalny filtr przeciwsloneczny 50. Kupilam wiec mala butelke i zamierzam w tym roku stosowac. Trzeba uwazac, bo brudzi ubrania.

          Przez lata uzywalam kremow z filtrami, bo jestem blada z natury, a slonce w duzych ilosciach wyrzadza mi krzywde. Niestety, ilosc pieprzykow, piegow i plam poslonecznych rosla z kazdym latem, choc fanatycznie sie smarowalam. Wiec wniosek nasunal sie sam: to, co mialo pomoc, nie pomaga; trzeba poszukac alternatywy. I zwrocilam sie w strone produktow naturalnych. NATURALNYCH, a nie o nazwie „naturalne”. Eksperymentuje. Ewka pomaga 🙂 Jest za wczesnie, by ocenic, czy to byla sluszna decyzja, czy kolejny „zonk”… ale wyboru za bardzo nie mam, bo albo bede dalej podazac zla sciezka, albo zamkne sie w domu na cale lato (choc ta opcja nie bardzo mi sie podoba).

          Pomocny moze okazac sie blog „akademia witalnosci” – poszerza horyzonty, bo zawiera duzo wiedzy niepublikowanej w magazynach dla kobiet 😛 Autorka wydaje mi sie antypatyczna, ale trudno. Nie mozna miec wszystkiego.

  9. Hmmm, mam problemy ze skórą, a co z tym idzie – witaminą D (tak ogólnie mówiąc) i artykuł wiele mi wyjaśnił, dlaczego tak kiepsko znoszę potrawy smażone na oleju, a wręcz zadziwiająco dobrze te smażone na smalcu 🙂
    Ponadto – w jednym zdaniu przekonałaś mnie do siemienia, choć podchodziłam do niego wiele razy, jakoś tak … byłam na nie 😉 Dzięki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uwolnij moc ziół! Uzyskaj ekskluzywny dostęp do darmowych ziołowych publikacji!

X

Pin It on Pinterest