fbpx

Dlaczego kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy? 9 sposobów, by tego nie robić

image_pdf
Pobierz pdf
image_print
Wydrukuj post

Zaczął się sezon poświątecznych wyprzedaży. Wydawać by się mogło, że promocje i okazje czyhają na nas w każdym sklepie. Reklamy zachęcają do tego, by kupić, bo to „ostatnia szansa”. Wiele osób nabiera się na przeróżne triki stosowane w tym czasie przez sprzedawców. Jak nie kupować zbędnych rzeczy?

Jak często zdarzyło Ci się, że poszłaś do sklepu po sweter, a wróciłaś z rękawiczkami, kolejną czapką i szalikiem? Ile razy wybrałaś się na zakupy po jedną rzecz, a wróciłaś do domu obładowana jak wielbłąd? Oczywiście żadna z tych rzeczy się nie marnuje, często ich dumnie używamy, jednak czy tędy droga, by ze sklepu wychodzić z nieplanowanymi zakupami?

 

Dlaczego to robimy? Dlaczego kupujemy rzeczy, których naprawdę nie potrzebujemy? Ponieważ bardzo często usprawiedliwiamy takie zakupy, a sprzedawcy w takim podejściu nie widzą KOMPLETNIE niczego złego!

 

Jeśli będziesz w stanie odpowiedzieć na to – wbrew pozorom – trudne pytanie, zrozumiesz, co sprawia, że jesteś osobą słabszą, mniej odporną na działania marketingowe. Zawsze, kiedy zechcesz coś kupić, zadaj sobie pytanie: „Czy jest mi to niezbędne?”. Patrz na rzeczy przez pryzmat czasu, jakiego potrzebujesz, by na nie zarobić: „Czy faktycznie kolejny sweter jest wart moich 5 godzin pracy?”, „Co bym zrobiła, gdybym miała te 5 godzin czasu więcej dla siebie?”.

Przejdźmy jednak do głównej kwestii.

 

9 POWODÓW, DLA KTÓRYCH KUPUJEMY TO, CZEGO NIE POTRZEBUJEMY:

1. Jesteś marionetką.

Czy Ci się to podoba, czy też nie. Wydaje Ci się, że marketingowcy nie mają na Ciebie wpływu? Naprawdę? Czy uważasz, że jeśli każdego dnia masz do czynienia z kilkoma tysiącami reklam, zaprojektowanych przez behawiorystów, psychologów czy grafików, jesteś w stanie odrzucić przekaz: „Kup, a poczujesz się lepiej?”. Jeśli tak – jesteś w błędzie, ponieważ reklamy w mniejszym lub większym stopniu będą na nas oddziaływać, a negowanie ich wpływu sprawi jedynie, że stracisz czujność.

nie-kupuj-3

2. „Świetna okazja”.

Marketingowcy nie od dziś wiedzą, że jeśli uda im się sprawić, że dana rzecz wydaje Ci się okazyjna, limitowana – kupisz ją. Oznacza to, że każde 50% upustu czy darmowa rzecz przy zakupie dwóch innych sprawią, że cena wyda Ci się naprawdę okazyjna; co więcej – będziesz przekonana, że oferta nie powtórzy się w przyszłości. Zgodzę się, że czas wyprzedaży jest świetnym okresem, by kupić przedmioty po okazyjnych cenach, czy jednak przypadkiem podczas nabywa niezbędnych produktów nie kupujesz czegoś, co już masz, lub czego nie potrzebujesz?

3. Kolekcjonowanie.

„Oczywiście, że potrzebuję, ponieważ niczego podobnego nie mam w szafie/domu”, „Ten sweter/ta pomadka mają inny kolor”, „Portmonetka ma unikalny kształt”… Często bywa tak, że zakupione przedmioty… dokładasz do swojej kolekcji obejmującej 5 innych, podobnych, których równie dobrze możesz używać.

4. Tworzenie złudnego życia.

nie-kupuj-w-wyprzedazach

Zazdrość, nierówność, chęć wywarcia wrażenia – mało kto przyzna się do tego aspektu kupowania. W naszym świecie życia na pokaz kolorowe gazety i telewizja chcą nam pokazać jedno: że każdy z nas MUSI chcieć być tacy, jak ludzie najbogatsi; że musimy być lepsi od innych; że musimy być unikalni. I choć nie gardzę ludźmi niesłychanie bogatymi i wyróżniającymi się z tłumu, nie uważam, by rzeczy przez nich posiadane stanowiły wyznacznik bogactwa i nietuzinkowości. Nie porównuję swojego stanu posiadania z ich stanem. To, że kupię torebkę od Luisa Vuittona, nie sprawi, że stanę się bogata, a zaparkowanie porsche przed moim małym domem nie zrobi ze mnie lepszego człowieka. To tylko złudzenie, w które firmy każą Ci wierzyć; to fikcyjne życie, które wielkie marki chcą Ci „hojnie” podarować.

5. Kupujesz dziadostwo.

Jak często kupujesz w sklepach pełno dziadostwa? Sweterki z poliestru czy nylonu, plastikową czy posrebrzaną biżuterię z Indii, stworzoną rękami przepracowanych ludzi, a nawet dzieci – to one mają być tą okazją? Niektórzy posiadając dziesiątki, a nawet setki takich „krwawych”, sztucznych rzeczy. Zamiast marnować życie innych i pieniądze, kup coś prawdziwego, lokalnego (z pewnego źródła), pełnego klasycznego piękna i jakościowego. Nie chodzi o kupowanie ponad stan, ale o kupowanie świadome. Czasem jeśli chcesz kupić coś porządnego lepiej wybrać się do secondhandu niż kupić w znaną metkę byle czego.

6. Na zapas.

Kolejnym sposobem usprawiedliwiania spontanicznych zakupów jest pewność, że „to mi się kiedyś przyda”. Mowa o wszelkiego rodzaju maselniczkach, filiżankach czy kolejnym albumie na niewydrukowane zdjęcia, których prawdopodobnie nie obejrzysz przez najbliższe kilka lat. Zasada jest prosta: jeśli coś kupujesz, inna rzecz powinna zostać albo wcześniej zużyta, albo komuś oddana.

7. Gwarantuję, że nie zwrócisz.

nie-kupuj-2

„Zawsze mogę to zwrócić”. Jak często tłumaczysz się w ten sposób podczas zakupowego szaleństwa? Postępując podobnie, kupiłam w swoim dawnym życiu kilka ubrań, z których metek nie oderwałam przez 3 miesiące! Bo byłam przekonana, że je oddam, do czego w sumie nigdy nie doszło; niewiele osób lubi zwracać zakupione rzeczy i niewiele osób znajduje na to czas.

8. Pomocy nie szukaj w sklepie!

Jest to jedno z najważniejszych usprawiedliwień nieprzemyślanych zakupów. „Tak ciężko pracuję/Mam stresującą pracę/Mam problemy w związku – zasługuję na to, by coś sobie kupić, co sprawi, że poczuję się lepiej”. Takie słowa dokładnie odzwierciedlają terapię zakupową, przez tyle lat promowaną w mediach i serialach typu „Seks w wielkim mieście”. Powiem tylko jedno: to nie działa. Tak jak alkohol nie sprawi, że problemy znikną, tak samo nie zrobi tego nowa para spodni.

9.Nie potrafisz zaspokoić własnych potrzeb!

Często nam się wydaje, że większa liczba przedmiotów sprawi, że poczujemy się lepiej. Czy kiedy usiądziesz przy kominku w mroźny dzień – będzie Ci ciepło i przyjemnie? Na pewno. Ale czy oznacza to, że od razu trzeba spalić cały dom, by się ogrzać?

Często w podobny sposób podchodzimy do zakupów: jesteśmy przekonani, że kolejna sukienka w magiczny sposób spowoduje, że staniemy się bardziej zadowolone z siebie lub seksowne. To tak nie działa, ponieważ zaspokojenie swojej podstawowej potrzeby automatycznie powodowałoby, że potrzeba przestałaby mieć znaczenie. Jednak nasz umysł nie jest głupi, zakupami starając się uwarunkować nasze szczęście. Mało kto przyzna się, że rzeczy stają się dla niego nadzieją na szczęście. Wystarczy jednak przeczytać kilka książek biograficznych, by przekonać się, jak złudne jest to mniemanie.

 

 

 

Autor tekstu:

Cześć, jestem Ewa, pasjonatka i ekspertka w dziedzinie zielarstwa! 🌿 Moja podróż zaczęła się od fascynacji naturą i przekształciła w głęboką wiedzę o ziołach i ich mocy. Autorka 9 książek, regularnie dzielę się swoimi odkryciami w TV. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o czymś wyjątkowym – leczniczych właściwościach soli. Ta prosta, ale potężna substancja kryje w sobie tajemnice zdrowia i dobrego samopoczucia. Zapraszam do odkrycia tej historii razem ze mną!

Odkryj Moc Ziół Dzięki DARMOWEJ

Bibliotece Ziołowej


17 odpowiedzi na “Dlaczego kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy? 9 sposobów, by tego nie robić”

  1. A mnie po obejrzeniu w tv dokumentu TOKSYCZNE URANIA skutecznie przeszła ochota na kupowanie czegokolwiek i dwa razy się zastanowię czy chce mieć dana rzecz szafie!

  2. rozwaliłam ostatnio wszystkie „dziadoskie” błyskotki, które miałam w szkatułce. Zrobiłam z nich na razie jedną nową bransoletkę. Noszę ją z niesamowitą dumą. Tym bardziej, że podobne sprzedaje Ania Kruk za niemałe pieniążki… (btw. bardzo lubię biżuterię Ani Kruk, ale niektóre jej produkty są tak proste, że nie jestem w stanie przełamać się do zakupu)

  3. Hmm, ja przed zakupem zadaje sobie podstawowe pytanie: czy jest mi to niezbędnie potrzebne do życia, no i jak pomyśle o cenie produktu w przeliczeniu na godziny mojej pracy … poza tym ubrań już mam naprawdę tyle, że ta świadomość pozwala mi nie kupować ich większej ilości. Kupowanie z myślą … a może mi się kiedyś przyda … też uważam za beznadziejny pomysł 🙂 Myślę, że z wiekiem po prostu mądrzejemy i dokonujemy coraz bardziej świadomych zakupów, po prostu 🙂

  4. Niech żyje minimalizm! Ja tak żyję od kilku lat i jest mi bosko. Mniej przedmiotów – mniej sprzątania, czyszczenia, naprawiania. Więcej czasu i spokoju w głowie. W kuchni mam w użyciu tylko 4 kubki. Myję na bieżąco, dzięki czemu nigdy nie stoję nad przepełnionym zlewem.
    Ale cały czas trzeba mieć świadomość, że wszystkie produkty są robione nie dla dobra klienta, a dla zarobku. Bo czy potrzebujemy wiele więcej niż pożywienie, ubranie i ciepły dom?
    Pozdrawiam. Pisz, Ewo, pisz 🙂

    • Witaj Urszulo bardzo dziękuję za komentarz, ja na drodze minimalizmu też jestem od kilku lat, choć nigdy tego tak nie nazywałam. Sukcesywnie zmniejszałam ilość używanych i „potrzebnych” rzeczy, w celu dążenia do jakiejś prostoty. Później dzieciaki pokazały, że nawet w ich pokoju musiałam pozbyć się wielu zabawek, w przeciwnym wypadku cały czas bym sprzątała 🙂 Minimalizm rządzi, hehehe. Serdecznie pozdrawiam i życzę Dosiego Roku. Ewa

  5. Bo tak naprawdę, to kupuje się marzenia, a nie produkty, np. kupując nową sukienkę kobieta wyobraża sobie (marzy) jak będzie w niej wyglądała, facet kupując np. nowe narzędzie oczami wyobraźni widzi te wspaniałe wytwory, które nim zrobi, itp.

    • Witaj Arturze, tak zgadzam się z Tobą w stu procentach kupujemy marzenia. Choć czy tędy droga? Kupujemy nowe wyobrażenie o sobie, a może łatwiej byłoby poszukać przyczyny dlaczego tacy chcemy być. Oczywiście każda kobieta pragnie czuć się piękna, ale i mężczyzna chce czuć się spełniony jako facet-kreator i nie ma w tym nic złego kiedy kobieta pragnie kupić sobie piękną suknie lub bluzkę, a mężczyzna piłę spalinową pod warunkiem, że faktycznie są używane, pod warunkiem, że nie są początkiem zbędnych byle jakich zakupów, które mają zaspokoić pewne problemy wynikłe z nagromadzenia spraw poważniejszych, jak chociażby brak akceptacji własnej, nadmierna krytyka, niedocenienie. Niemniej posiadanie marzeń jest piękne i konieczne dzięki temu człowiek ewoluował, dzięki temu jesteśmy tutaj. Serdecznie dziękuję za komentarz, pozdrawiam serdecznie i życzę Szczęśliwego Nowego Roku. Ewa

  6. Dwa ostatnie punkty wydają mi się najbardziej znaczące i są jakby źródłem dla reszty, w które chcemy wierzyć, że np przyda się, bo promocja itd. Dopóki społeczeństwo będzie zmęczone, zestresowane, nieszczęśliwe, cierpiące, zagubione to będzie swój stan zagłuszać w sposób bierny: zakupy, tania rozrywka, nieumiarkowane jedzenie, oglądanie fikcji na ekranie po kilka godzin. Ja zakupy robię dwa razy w roku na wyprzedarzach, przez 6 miesięcy spisuję czy jest mi coś potrzebne, zazwyczaj jest to coś czego nie potrafię sama uszyć albo znaleźć w ciucholandzie i jadę i kupuję tylko to. Czasem się zdarza, że w ciągu roku niczego nie potrzebuję i wcale nie robię zakupów.

    • Witaj Kingo, dziękuję za komentarz. W moim domu jest bardzo podobnie, w zależności od pory roku uzupełniamy tylko szafę dla siebie i dzieciaków o to co niezbędne. Dwa razy w roku zmieniamy „wystrój” szaf z letniego na zimowy i odwrotnie. Przemyślane zakupy sprawiają również że mamy rzeczy, w których naprawdę chcemy chodzić a nie tylko przekładamy je z jednej półki na drugą. Serdecznie pozdrawiam, Ewa

  7. Niestety wiekszosc produktow jest made in China. Nawet te niby z Polski jak sie okazuje w Polsce tylko skladane (z elementow z Chin) lub wszywana metka. Chcę kupowac w Polsce wspierac Polski rynek ale ciezko cos kupic dobrej jakosci w rozsadnej cenie (np.ubrania). Ostatnio kupilam dla znajomej bluzke od mlodych polskich projektantow i jakosc pozostawiala wiele do zyczenia.

    • Witaj Agnieszko, niestety trudno się z Tobą nie zgodzić. Produkty chińskiego pochodzenia zalały Polskę wzdłuż i wszerz. Sama chcąc nabyć naturalny ciepły sweter na okres jesienno-zimowy, po pewnym czasie poddałam się i zamiast w sklepach zaczęłam lokalnie szukać kogoś kto by go dla mnie zrobił. Najgorsze jest ,o czym zresztą wspominasz, wszywanie polskich metek na chińskich produktach, bo skąd mamy mieć pewność? Pozdrawiam serdecznie Ewa

  8. Kolejny rewelacyjny wpis. Od jakiegoś czasu opróżniam szafę z nieprzemyślanych zakupów i chcę kupować rzadko, ale dobrej jakości.
    Czy możesz Ewo polecić jakieś konkretne polskie produkty? Mam na myśli ubrania.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dobrego roku!

    • Ja z całego serca mogę polecić ubrania łódzkiej firmy PAN TU NIE STAŁ – jest to firma łódzka, mają sklepy stacjonarne w Łodzi, Warszawie i teraz chyba także w Krakowie, oprócz tego działa ich sklep internetowy. Ubrania w atrakcyjnych w stosunku do jakości cenach, z pewnego źródła, świetne wzory i wspaniała energia! Polecam także skarpetki Many Mornings! 🙂 Ewo, wspaniały wpis. Pozdrawiam ciepło.

    • Cześć, tak jak wyżej wspomniałam, niestety ja również nie byłam w stanie znaleźć niczego konkretnego w lokalnych sklepach (zaglądałam nawet do kilku pozornie ekskluzywnych butików). Nawet gdybym chciała zrobić komuś tutaj reklamę to jeszcze na nikogo konkretnego nie trafiłam. Oczy i uszy mam szeroko otwarte. Gorąco pozdrawiam Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uwolnij moc ziół! Uzyskaj ekskluzywny dostęp do darmowych ziołowych publikacji!

X

Pin It on Pinterest