fbpx

Kiedy jesteś mamą, łatwo wpadasz w wir pracy. Do tego stopnia bywasz zapracowana, że zapracowanie staje się Twoim uzależnieniem.

Często pracujemy ponad siły, ponieważ nie wyobrażamy sobie, aby możliwe było wyjście na zewnątrz, do prawdziwego świata; nie mamy odwagi i energii, aby wydostać się z tego zamkniętego cyklu.

Obawiamy się wszystkiego, co może nas spotkać po drugiej stronie; obawiamy się nieznanego.

 

Strach popycha nas w kierunku myślenia, że nie mamy możliwości żyć inaczej, więc stale robimy rzeczy, których w „idealnym” życiu nigdy byśmy nie robiły. I mimo że idealne życie nie istnieje, takie podejście sprawia, że jakość naszego życia obniża się z każdym dniem, miesiącem czy rokiem.zmeczona kobieta

Co więcej – często staramy się wszystko „ogarnąć” i popadamy w pułapkę zarządzania czasem, produktywności i optymalizacji, podświadomie starając się uniknąć odpowiedzi na pytanie: „Czy faktycznie muszę to robić?”. Znacznie łatwiej jest być zajętą i powiedzieć sobie: „Dziś nie pobawię się dziećmi i zrobię generalne porządki w domu”, niż pozbyć się zadań, które – chociaż wiesz, jak je wykonać – są nieistotne i jedynie pochłaniają Twój czas. Nie chodzi o lenistwo, lecz o usunięcie zadań, które nie przybliżają Cię do celów, zadań, wartości czy priorytetów, lub o ograniczenie czasu, jaki pochłania ich realizacja.

Kolejną przyczyną naszego przepracowania jest strach przed zmianą, który sprawia, że robimy zbyt wiele, że nie potrafimy powiedzieć „NIE”, że nie potrafimy określić, co jest rzeczywiście dla nas istotne. W konsekwencji wszystko wykonujemy po trochu. Równocześnie strach paraliżuje nas, pochłania naszą odwagę, trzymając w ryzach zapracowania.

 

Strach sprawia, że spychamy nasze marzenia na dalszy plan i zaczynamy tworzyć usprawiedliwienia. Poznajesz je…?

„Chciałabym zmienić pracę, ale poczekam, aż dziecko pójdzie do szkoły”;

„Chciałabym napisać książkę, ale boję się, że nie posiadam wystarczającej wiedzy”;

„Chciałabym nauczyć się tańczyć, ale mój mąż nie może znaleźć czasu”;

„Chciałabym spędzać więcej czasu z dziećmi/przyjaciółmi, ale nie mogę, dopóki projekt nie zostanie ukończony”;

„Muszę zacząć dbać o siebie/Muszę zacząć biegać, ale jest zima. Zacznę od jutra/ Zacznę po skończeniu projektu”.

Co więcej – nasze marzenia tak bardzo są odkładane na dalszy tor, że nawet nie wiemy już, gdzie się znajdują. Wśród natłoku obowiązków nie czerpiemy radości z życia; wciąż pracujemy i zarabiamy pieniądze, zapominając o nas samych i o tym, że musimy zadbać również o siebie.

 

Nie dziw się, że tak jest, skoro lista Twoich zadań nie ma końca. Kiedy wpadniesz w pułapkę zwaną zapracowaniem, uwierz mi – niesłychanie trudno wyjść z niej choć na chwilkę, zwłaszcza gdy  kiedy „wisi” nad Tobą hipoteka. Czy można jednak sprawić, aby – mimo realiów życia codziennego – było bardziej idealnie?

 

Wiele książek, które poruszają temat przepracowania, a które wywarły ogromny wpływ na moje życie, jasno stwierdza, że jedyną ucieczkę od tego błędnego koła przepracowania stanowi znalezienie odrobiny czasu dla siebie. Nie mówię o całym dniu dla siebie, na początek wystarczy pięć minut. Chyba każda z Was może znaleźć w ciągu całego dnia 5 minut dla siebie? Każdy strateg wojskowy powie Ci, że nie ma sensu iść do przodu, czasem lepiej jest przegrupować siły, zmienić plan, niż zmierzać w kierunku klęski.

ZADOWOLONA KOBIETA

Nieważne, czy jesteś mamą jednego dziecka, czy trójki lub pięciorga szkrabów. Większość z nas pragnie, aby ich czas był dobrze zorganizowany.

Każdego wieczoru chcemy mieć poczucie, że dzień nie był zmarnowany, że osiągnęłyśmy własne cele i priorytety i że wciąż mamy wolny czas na niezaplanowane rzeczy. Większość z nas chciałaby bardziej skutecznie opanować aspekt zarządzania czasem. Popełnia podstawowy błąd, to <b>nie czasem powinnyśmy zarządzać, a naszymi zadaniami</b>.

Latami starałam się lepiej organizować swój czas; przeczytałam dziesiątki książek na ten temat i wzięłam udział w różnorakich kursach, które miały mi w tym pomóc. W moim domu nadal znajdziecie pozostałości po dziesiątkach list, kolorowe karteczki i aplikacje na telefon, które w magiczny sposób miały sprawić, że stanę się bardziej ogarnięta.

Z każdym rokiem, z każdym nowym i piękniejszym kalendarzem życie obdzierało mnie ze złudzeń: nie jestem w stanie wszystkiego opanować; dzieci chorują, ktoś niespodziewanie przyjeżdża, coś się psuje, coś nagle trzeba zrobić. Życie miało swój plan na mój kalendarz i bez wątpienia był to plan skupiający się na destrukcji, który sprawiał, że w grudniu czułam się jeszcze bardziej sfrustrowana i podenerwowana, bo wiele zadań z kalendarza wciąż pozostawało w kalendarzu. Do momentu, w którym uzmysłowiłam sobie, że żaden system produktywności, żaden, choćby najpiękniejszy kalendarz nie pomogą mi, jeśli nie zrozumiem, dlaczego nie mam tego czasu.

&nbsp;

Pin It on Pinterest