fbpx

Są dwie teorie dotyczące nazwy „kombucza”. Pierwsza mówi o tym, że około roku 414 n.e. Kombu, koreański lekarz, pomógł japońskiemu cesarzowi wyleczyć tajemniczą chorobę właśnie za pomocą kombuczy. Na jego cześć powstała nazwa, która stanowi połączenie jego imienia z japońskim słowem cha (herbata) – kombu-cha.

 

Nie jest to jednak jedyna nazwa. W naszym kraju używa się określenia „grzybek herbaciany”, w innych krajach możemy spotkać się z takim nazwami jak: „japońska gąbka”, „grzybek algowy”, „grzybek magiczny”, „rosyjska matka” czy też „rosyjski kwiat”. Niemal każdy kraj posługuje się inną nazwą.

 

Podobnie jest z napojem, jaki uzyskujemy w wyniku fermentacji: we Francji kombucza jest nazywana „elixir de la longue vie” (eliksirem długowieczności), ale także: octem, kwasem, winem, a nawet piwem herbacianym.

 

 

Czym jest kombucza?

 

Kombucza to żywy organizm, a dokładniej symbioza żyjących mikroorganizmów, takich jak drożdże i bakterie. Symbioza oznacza, że organizmy czerpią obopólne i długoterminowe korzyści. Drożdże konsumują cukier i zamieniają je w alkohol etylowy (etanol) i dwutlenek węgla. Z czasem bakterie fermentują wyprodukowany alkohol i przetwarzają go w różne organiczne kwasy.

 

Podsumowując: bakterie ochraniają drożdże, a te produkują pożywienie dla bakterii; jest to taka nasza kuchenna mikrobiologia.

 

 

Bakterie, grzyby – nie brzmi to zbyt dobrze zwłaszcza dla naszych „wyjałowionych” kubków smakowych, dlatego zatrzymajmy się na chwilę i pomyślmy.

 

Nasza tradycja kulinarna obejmuje podobne rzeczy: są nimi wszelakie kiszonki czy chociażby sery, kefiry i jogurty. Z napojów powinniśmy wspomnieć o piwie czy winie, w których drożdże stanowią podstawę prawidłowej fermentacji.

Pin It on Pinterest