fbpx

Obawiasz się, że naturalne budownictwo jest drogie i nietrwałe?

Nie chcesz, aby Twój dom uwiązał Cie kredytem na całe życie?

Myślisz, że dom ze słomy to miejsce dla hipisa a nie dla Twojej rodziny?

Dzisiaj zapraszam Was na wirtualną podróż po moim słomianym domu, mojej lepiance.

Postaram się obalić kilka mitów związanych z naturalnym budownictwem w wersji Strawbale czyli z kostek prasowanej słomy.

Wiele osób, z którymi rozmawiam o tym, w jakim domu mieszkam mniej lub bardziej otwarcie mówili, że to jakiś niedorzeczny pomysł i z pewnością NIE jest to rozwiązanie dla nich.

Niektórzy wręcz stukali się w głowę, że w mojej chyba się coś powywracało.

Ale czy na pewno? Przecież mieszkam tam już od kilku lat i jest mi dobrze?

Nawet jeśli mają rację to przecież mówi się ,ze jak coś jest głupie ale działa to w cale nie jest głupie!!!

Jednak czy zastanawialiście się czego Wy tak naprawdę potrzebujecie?

To jest podstawowe pytanie, które powinniście sobie zadać.

Nie wiem jak wy, ale ja kilkanaście lat temu zadałem sobie takie pytanie – odpowiedź była prosta i oczywista – potrzebuje domu.

Dla siebie dla żony, a w przyszłości dla całej mojej rodziny.

Czego tak naprawdę potrzebujecie

Wtedy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, nie przyszłoby mi do głowy że będę mieszkał w słomiano, drewniano glinianej lepiance na górce z dala od miasta i zgiełku.

Gdyby jakiś jasnowidz/wróżbita mi to przepowiedział to chyba zabił bym go śmiechem.

Liceum ekonomiczne ukończyłem w Tarnowie, studia dziennikarskie w Liverpoolu, po ukończeniu których szukałem pracy choćby w Krakowie i nic nie wskazywało na to że wybuduje dom na wsi, mało tego że wybuduje dom z naturalnych budulców, a jakby tego było mało, że będę jego głównym budowniczym.

Od czego się to zaczęło?

wspólnie z Ewą prowadzimy jakże modny dzisiaj ekologiczny styl życia.

Przejawia się to w zdrowym odżywianiu, używaniu naturalnych kosmetyków, uprawie własnych warzyw i owoców, hodowli własnego drobiu na jaja i mięso, na mieszkaniu w zdrowym i naturalnym domu oraz wielu innych aspektach naszego życia.

Jednak jakiś czas temu, kiedy podjęliśmy taką świadomą decyzję i Ewa zaczynała się dzielić z innymi swoją wiedzą na ten temat na łamach blogu Zielony Zagonek, nie było to takie oczywiste a tym bardziej nie było to ani powszechne ani modne.

Po wykluczeniu z naszego domu trujących nasz chemikaliów przeprowadzka na wieś przyszła nam do głowy jakoś naturalnie.

Mieszkam z Ewą i czwórką dzieciaków w malutkim słomianym domku, który kilka lat temu zastapił na naszej nowo nabytej działce starą przyczepę kempingową.

Powstał w kilka miesięcy, kiedy przeprowadzimy się do powstającego właśnie większego domu ten przekształcimy w salę warsztatową oraz domek dla gości.

Przejdźmy jednak do samego domu.

Inspiracje czerpałem u tych budowniczych, którzy robili to z zamiłowania do natury, którzy stawiają zdrowie swoje i swoich bliskich na pierwszym miejscu, ale przede wszystkim wierzą w swoje możliwości i mają ograniczone możliwości finansowe.

Oszczędność oraz angażowanie własne i najbliższych w budowę, niekoniecznie z doświadczeniem budowlanym, cechuję pionierskie budowy tego typu i staram się tego trzymać. To mnie urzekło najbardziej gdy słuchałem opowieści innych jaka to cudowna przygoda i wartościowy czas spędzony z przyjaciółmi i rodziną.

Tak więc, największa radość płynąca z tej technologii tkwi w samym procesie powstawania takiego domu.

Jesteśmy twórcami, kreatorami własnej przestrzeni życiowej. Myślenie poza utartymi schematami, własnoręczne formowanie kształtu ścian, parapetów, wnęk na półki z materiałów, które są dla nas bezpieczne – z owoców matki natury.

Oczywiście nie mogę w nikogo rzucić kamieniem, bo na przykład do budowy fundamentów użyliśmy tradycyjnego cementowego betonu.

Jednak idąc dalej jest coraz lepiej.

Konstrukcja z drewna jodłowego z lokalnego tartaku, ściany ze słomy żytniej i pszennej z pola od sąsiada, a tynki i podłoga z gliny, piasku i wapna.

Jednak jakie jest Twoje wyobrażenie domu wybudowanego ze słomy?

Jakie są Twoje pierwsze skojarzenia?

To musi być strasznie łatwopalne.

To pewnie bardzo misterna konstrukcja, która przy pierwszym lepszym podmuchu wiatru się rozleci lub zostanie poważnie ograbiona ze sporej części ścian.

Tynki z błota, wszak glinę wymieszaną z piaskiem i wodą możemy nazwać błotem – to jakieś nieporozumienie!

W takim razie pozwólcie że wyjaśnię.

Drewno konstrukcyjne znajduje zastosowanie na niemalże każdej budowie choćby przy robieniu więźby dachowej. Jego trwałość, jeśli jest odpowiednio zabezpieczone przed wilgocią, nie podlega wątpliwości. Jeśli nie wierzycie to wyjdzie na strych w domu gdzie więźba nie została zabudowana i sami się przekonajcie że kilkudziesięciu letnie belki mają się wyśmienicie.

Zostawiamy drewno.

Słoma.

Tutaj podobnie jak w przypadku drewna, warunkiem długowieczności słomy jest odpowiednie jej zabezpieczenie prze woda i wilgocią. Sucha słoma jest świetnym izolatorem cieplnym i akustycznym, ale potrafi również z powiedzeniem zatrzymywać wszechobecne dzisiaj fale radiowe.

Grubość ściany ma tutaj duże znaczenie.

Na to jaka gruba powinna być ściana w domu ze słomy ma wpływ wiele czynników.

  1. Lokalizacja i klimat muszą być wzięte pod uwagę w pierwszej kolejności. Pozwólcie, że jako przykładu będę używał własnego domu. Działka na której powstał znajduję się na wysokości powyżej 500 m npm. Jest usytuowana  na szczycie pagórka i nie osłonięta z żadnej strony lasem czy innymi zabudowaniami (pracujemy na zalesianiem ). Zlokalizowana na południu Polski co sprawia że zima jest dłuższa i chłodniejsza niż w innych częściach kraju. Ściany mają około 46-48 cm grubości, z czego 40 to prasowana i hydraulicznie kompresowana słoma a pozostałe 6 do 8centymetrów to warstwa tynków na zewnątrz i w środku.
  2. Dostępne kostki słomy są kolejnym czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę. Słoma jest stosunkowo lekka, nawet prasowana, jednak jej gabaryt utrudnia łatwy transport na duże odległości. Warto zatem przed rozpoczęciem planowania budowy dowiedzieć się jakie kostki są w waszym rejonie najbardziej popularne (standardowo polskie prasy że tak powiem wypluwają kostki o szerokości i wysokości od 40 do 60 cm oraz długości do 60 do 120 cm) Tak przynajmniej jest w moich stronach.

Żeby bardziej przybliżyć Wam skalę problemu transportowania kostek z odległych zakątków, czy nawet zza granicy Polski, przedstawię Wam jak to było u nas. Słomę zamówiliśmy rok wcześniej u jednego z sąsiadów, którego pole graniczy z naszą działką. Upewniliśmy się, że rodzaj zboża nam odpowiada, że rolnik nie używa szkodliwych środków chemicznych do oprysków, i co najważniejsze że będziemy mogli mieć wpływ na termin żniw (by mieć pewność że słoma jest odpowiednio sucha) oraz sposób kostkowania. Wypełniając powyższe warunki, sami znaleźliśmy możliwie najlepszą prasę w okolicy by kompresja już na tym etapie była odpowiednia. Kostki słomy zbieraliśmy w piękny upalny dzień bezpośrednio po żniwach i została należycie zabezpieczona przed deszczem)

Całe to przedsięwzięcie kosztowało nas około 400zł za prasowanie słomy, zorganizowanie grila dla sąsiada, który pomógł nam zwieźć i układać słomę. Jeśli zaś chodzi o samą słomę to rolnik, od którego ją braliśmy nie chciał pieniędzy mówiąc, że ma na tyle w tym roku i może nam ją ofiarować.

Czyli 400 kostek słomy kosztowało nas dzień pracy i około 500zł.

Gdybyśmy natomiast chcieli przewieźć ją z dalsza musielibyśmy liczyć się z kosztami rzędu kilku tysięcy złotych za słomę plus koszty transportu. A na domiar złego nie wiedzielibyśmy do końca czy słoma nie była traktowana chemicznymi opryskami i czy nie była zbierana w deszczu lub po rosie.

3.  Konstrukcja pojedyncza lub podwójna. W zależności od planu oraz indywidualnych upodobań konstrukcja drewniana może być pojedyncza lub podwójna. Każdy musi podjąć taką decyzję we własnym zakresie i wedle własnych upodobań. Różnić pomiędzy obydwoma konstrukcjami nie sposób wyrazić w kilku słowach. Zainteresowanych odsyłam do wujka Google by zobaczyli na zdjęciach co mam na myśli. 

4. Grubość tynków. Spotkałem się z kilkoma szkołami, jednak sam opieram się na położeniu trzech warstw tynku – obrzut, narzut oraz warstwa finalna nazywana. Nie nazywam jej tutaj gładzią gdyż u mnie w domu ściana ma wyraźną strukturę.

Warstwę obrzutkową warto położyć odpowiednio wcześnie by dobrze wyschła. Powstałe w niej ewentualne pęknięcia uzupełnimy wykonując drugą narzutową warstwę. W przypadku tynków glinianych przed nałożeniem każdej kolejnej warstwy warto skropić ścianę wodą by połączenie było między warstwami było ułatwione.

Na marginesie.

Na podparcie trwałości słomy dodam, że docieplenie stropu w ponad 70 letnim domu drewnianym, który właśnie remontujemy w Jasiennej było wykonane właśnie ze słomy.

Była ona równomiernie rozłożona na strychu i przysypana ziemią. Moje zdziwienie było ogromne, kiedy po odrzuceniu łopata ziemi wyjąłem zdrową słomę, która wyglądała jakby była z tegorocznych żniw. Nie mam pewności ile takie docieplenie może mieć lat jednak nikt nie mieszkał w tym domu od lat 70-tych, więc z pewnością kilkadziesiąt.   

5. Load barring

W przypadku budowy bez użycia konstrukcji drewnianej zaleca się użycie słomy w większych kostkach, zwanych jumbo, o szerokości przynajmniej 100 cm. W wielkim uproszczeniu przy takiej konstrukcji kostki słomy układa się na przemian jak przy murowaniu z cegły i zabija kołkami drewnianymi w różnych kierunkach. Okna i drzwi osadza się w drewnianych lub drewnopodobnych ramach z drewna konstrukcyjnego, sklejki lub OSB (płyt osb nie polecam ze względów zdrowotnych – zainteresowanych zapraszam do znalezienia informacji na temat takich płyt, natomiast jeśli wykonujemy je z drewna powinno ono być wstępnie przesuszone by później nie zmieniło zbytnio objetości) Na gotowe ściany dźwigiem nakłada się wcześniej złożoną na odpowiedni wymiar konstrukcję dachu i łączy pasami z fundamentem dociskając całą konstrukcję. Przed przystąpieniem do tynkowania powinniśmy dać konstrukcji czas by opadła. 

Glina

Zdecydowaliśmy, że naszą glinę kupimy już gotową, mieloną i workowaną. Cena wydała nam się na tyle przystępna by zaniechać kopania, moczenia i czyszczenia jej samodzielnie.

Cała glina na pierwszy, mały domek, w którym obecnie mieszkamy kosztowała wraz z transportem niespełna 1000zł, a jak pamiętacie było jej kilka ton.

Taką sproszkowaną zalewamy wodą i robimy ciasto jak w przypadku wapna. Następnie mieszamy z drobnym przesianym piaskiem i mamy gotowy tynk. Proporcje podawane w literaturze lub znalezione na internecie zawsze wymagają uprzedniego sprawdzenia przez wykonanie kilku prób – glina glinie nie równa a złe proporcję mogą doprowadzić do wykonania tynków który będzie pękał, sypał się lub zwyczajnie zacznie odpadać od ściany.

Na przykład do warstwy obrzutkowej używałem gliny i piasku w proporcji 1 do 1 natomiast warstwa finalna miała zupełnie inne proporcje, których teraz nie pamiętam. W każdym razie wykonałem około 7 prób zanim znalazłem odpowiednie proporcje.

Na zakończenie powiem Wam, że każdy kto dotychczas odwiedził moją budowę, szybko zmieniał zdanie na temat jej lichości czy łatwopalności. Po tym jak zobaczył proces powstawania, mógł namacalnie dotknąć ścian i ocenić całokształt.

Co chcę powiedzieć to, żebyście przedwcześnie nie skreślali takiego domu. Pojedźcie, zobaczcie i wtedy porozmawiamy :).

Pozbądź się toksycznej chemii z domu ze sprawdzonymi przepisami.
Pobierz swojego darmowego ebooka i zacznij działać już dziś!

*Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowych wpisach, filmach, darmowych ebookach, nowościach, promocjach, produktach i usługach Zielony Zagonek. Zgodę będzie można w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w

EKOsprzątanie
Przepisy, które pokocha Twój dom i zdrowie.
Pobierz swojego DARMOWEGO ebooka!
Wybór klientów
✓autograf Autorki!
✓tania wysyłka
✓5% upustu
102.78 zł
Zestaw książek
✓autograf Autorki!
✓tania wysyłka
✓10% upustu

✓autograf Autorki!
✓tania wysyłka

ź
$
Pojedyncza książka
39 zł
72.59 z