fbpx

Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni. Sukcesy i porażki w życiu rodzinnym i zawodowym mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie co z kolei przekłada się na nasze zachowanie.

Sam nie jestem wyjątkiem od normy i jednego dnia za żadne skarby nie da się zetrzeć uśmiechu z moich ust, natomiast innego dnia milczę jak grób i chodzę zły jak osa.

Odnoszę wrażeniem że większość osób, które spotykam na swojej drodze powiedziały by o mnie, że jestem przyjazny, mam jakieś tam poczucie humoru i mam pozytywne nastawienie do życia.

Oczywiście jest to prawda jednak zdarzają się wyjątki.

Jest to trochę taka wewnętrzna walka z samym sobą. Jak Jekyl i Mr Hyde.

Jednego dnia czuję się śpiewająco innego lepiej do mnie nie podchodzić.

Naturalnym jest, że jeśli wydarzy sie coś niespodziewanego nie po naszej myśli musimy wyrzucić na zewnątrz trochę swojej złej energii.

Nienaturalnym natomiast jest jeśli bez konkretnego powodu latamy po domu jak rozzłoszczony szerszeń i nie tylko nie da się do nas podejść, ale każdego traktujemy jak zło konieczne.

U mnie przejawia się to milczeniem i kiedy ktoś zadaje mi jakieś pytanie zwyczajnie nie odpowiadam. Milczący Dawid to Dawid którego lepiej omijać z daleka.

W moim przypadku, nie zawsze tak było. W wieku młodzieńczym podchodziłem inaczej do napotkanych w życiu problemów. Lepiej sobie z nimi radziłem. Potrafiłem sobie wytłumaczyć że małe codzienne niepowodzenie to nie rak, który wpędzi mnie do grobu. Że warto spróbować następnym razem nieco inaczej i powinno się udać. Porażki stanowiły nauczki na przyszłość bardziej niż kary zsyłane na mnie przez siły wyższe.

Życie toczyło się dalej, studiowałem, pracowałem, zakochałem się i założyłem rodzinę.

Kilka lat później spłodziłem syna, zasadziłem drzewo, wyremontowałem dom… Brzmi całkiem w porządku. Jednak po drodze napotkałem różne przeciwności losu, które ze swojej złośliwej natury lubią spacerować parami lub co gorsza w większych grupach.

Niekiedy, gdy rano samochód nie zapali, dziecko zachoruje, telefon wpadnie do kratki kanalizacyjnej i ptak narobi ci na ramię – masz pełne prawo rozszarpać coś na strzępy w ramach rozładowania napięcia. Krzyczenie w niebogłosy może wywołać ogólne poruszenie, jeśli akurat robisz to na ulicy, jednak powinno pomóc.

Ale dość narzekania i biadolenia. Od kiedy zacząłem dostrzegać ten problem staram się z nim walczyć.

Dodam tylko, że osoby pozytywniej najstawione do życia mają łatwiej. Ich związki są trwalsze i szczęśliwsze, częściej są otoczeni grupą przyjaciół, nie mówiąc oczywiście o odnoszeniu większych sukcesów w życiu zawodowym.

Pracodawcy, są świadomi że, nazwijmy to szczęście, jest zaraźliwe – dlatego kilka takich osób na pokładzie może zupełnie bez wysiłku i nieświadome podnosić morale całego zespołu.

Na pocieszenie powiem, że ponoć dziedziczymy takie negatywne nastawienie od poprzednich pokoleń. Sprowadzając wszystko do liczb to około 50% genów dostaje nam się w spadku – czy nam się to podoba czy nie – nie mamy możliwości zrezygnowania z niego.

Jestem wytrwałym obserwatorem i odnoszę wrażenie, że obecnie bardzo łatwo wyprowadzić kogoś z równowagi.

Kiedy wszystko układa się po naszej myśli nie dostrzegamy tego. Traktujemy jak normalną kolej rzeczy. Jednak kiedy cokolwiek pójdzie nie tak od razu doszukujemy się w tym drugiego dna i czegoś najgorszego.

dajmy na to w życiu zawodowym, przez wiele tygodni czy miesięcy nasza praca, nasze pomysły, zaangażowanie, projekty wzbudzają ogólne uznanie.

Jednak kiedy nasz przełożony powie nam, że nasz ostatni projekt jest zwyczajnie kiepski, albo kolega z pracy dopatrzy się czegoś i wytknie nam to palcem… Włączają się nasze instynkty obronne. Załamujemy się, nakładamy szare okulary i całe nasze życie staje się niepowodzeniem. Po kilku godzinach, a niekiedy dniach nie potrafimy myśleć o niczym innym jak tylko o tym.   

Podam inny przykład, przypuszczalnie bliski większej liczbie osób dzisiaj. Publikujesz coś na Facebooku czy na Instagramie. Wszyscy znajomi, rodzinna i przypadkowi czytelnicy rozpływają się w ahah i ohah – jakie słodziaki, ale piękne zdjęcie albo dobrze powiedziane czy coś.

Jednak wystarczy, że jedna osoba powie coś negatywnego i w jednej chwili wszystkie pozytywne słowa i emocje wylatują przez okno. Pijąc kawę kilka godzin później nadal nie może wyjść Ci z głowy ten jeden negatywny komentarz.

Jednak dlaczego nasza głowa, nasz umysł nam to robi!!!

Często czytałem, że ludzki umysł został tak skonstruowany, że przykładamy więcej uwagi do rzeczy negatywnych. Jak się nad tym zastanowić to jest tego świetne wytłumaczenie z perspektywy ewolucji.

Gotowość na natychmiastową reakcję obronną i wyczulenie na potencjalne ataki i zagrożenia pozwalała naszym jaskiniowym przodkom przetrwać.

Innymi słowy, w czasach prehistorycznych popłacało być nieco neurotycznym paranoikiem podczas spaceru po lesie zwyczajnie po to by nie skończyć jako posiłek dla większego drapieżnika.    

Od wielu pokoleń ten negatywny układ sił w naszych mózgach oczywiście nieco zmalał, jednak nadal tam jest i tylko czeka by nas pociągnąć w dół.

Jak możemy poprzepinać kabelki w naszych głowach by być bardziej otwartym, i szczęśliwym człowiekiem?

Istnieją dziesiątki rozwiązań w zależności od upodobań – piwo, wino, wódka, papierosy, marihuana, antydepresanty czy choćby dające błogi spokój cięższe narkotyki.

Jednak powyższe to tylko chwilowe rozwiązanie naszych problemów. I mogą nas zrujnować nie tylko zdrowotnie ale i finansowo.

Nie ważne jakie masz nastawienie, osoba mądra posłucha rady drugiego człowieka zamiast zapędzać się w kozi róg powielaniem błędnych schematów przekazywanych nam z pokolenia na pokolenie.

Tak właśnie zrobiłem i wolnym czasie sięgałem po lektury, najróżniejsze, które miały mnie czegoś nauczyć. Pokazać inne podejście – bardziej pozytywne.

Z pewnością nie jestem osobą, która topi troski w kieliszku czy w chwilach słabości sięga po uzależniające nałogi. Osobiście nie zgadzam się też, z polityką działania tej grupy psychologów czy terapeutów, która opiera swoje terapie na pigułkach – wyznaję staroświecką zasadę, że problem trzeba przegadać i naprawić zamiast udawać że się zapomniało i biegać po mieście z uśmiechem w różowych okularach a później wracać do domu z kacem moralnym i do kolejnego opuszczenia swojej nory być nieszczęśliwym i smutnym.

W niezwykle ciekawej, dobrze napisanej i godnej polecenia książce No More Mr Nice Guy  – autor Robert Glover- kompleksowo i zarazem bardzo przejrzyście wyjaśnia problem i radzi jak krok po kroku przejść transformacje z ciemnej na jasną stronę mocy.

Jednak nie każdy ma czas i ochotę na takie długotrwałe i skomplikowane akcje.

Dlatego krótko nakreślę Wam inne rozwiązanie na które natknąłem się w innej książce autorstwa Ricka Hansona. Nie znałem go wcześniej, dlatego nie wiem czy jest godny polecenia jednak jego rada jest bardzo uniwersalna i rzeczywiście działa.

Wielu z nas przychodzi to naturalnie, mają weselsze geny farciarze.

Jedna czynność, która w pojedynkę jest w stanie pomóc nam być bardziej pozytywnym.

Tą czynnością jest próba zauważenia i docenienia pozytywnych doświadczeń. Negatywne rzeczy nigdy nie umykają naszej uwadze, dobre wręcz przeciwnie są traktowane jakby nam się należały i nie były niczym nadzwyczajnym.

Innymi słowy, jeśli nasz samochód rano nie odpali, mamy świadomość spóźnienia się do pracy, jesteśmy zwyczajnie źli i po wyzwaniu go wulgarnymi imionami, bierzemy taksówkę albo dzwonimy do znajomego.

Natomiast przez te wszystkie dni kiedy zapalał nie wpadamy w zachwyt i wychwalamy go pod niebiosa, głaszcząc po kierownicy (chociaż faktycznie byłby to dziwne).

Dostrzeganie otaczającego nas dobra ma na nas zbawienny wpływ. Pozwala nam na nowo poczuć radość z rzeczy, których dokonaliśmy jakiś czas temu.

A czy kiedykolwiek próbowaliście połączyć negatywne wydarzenia z pozytywnymi. Jak w piosence Always Look on the bright side.

Niekiedy pozornie zła rzecz, z czasem nabiera innego wyglądu. Jasne że ciężko dopatrzyć się drugiego dna w poważnej chorobie członka rodziny, czy choćby stracie ukochanego psa, jednak dajmy na to utrata pracy, wbrew złemu wydźwiękowi na wiele osób działa motywująco i koniec końców znajdują lepiej płatne zajęcie, lub decydują się na rozpoczęcie własnego biznesu.

Nie ma teg ozłego co by na dobre nie wyszło – czyli koko dżambo i do przodu!!!

Do usłyszenia! 

 

Pozbądź się toksycznej chemii z domu ze sprawdzonymi przepisami.
Pobierz swojego darmowego ebooka i zacznij działać już dziś!

*Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowych wpisach, filmach, darmowych ebookach, nowościach, promocjach, produktach i usługach Zielony Zagonek. Zgodę będzie można w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w

EKOsprzątanie
Przepisy, które pokocha Twój dom i zdrowie.
Pobierz swojego DARMOWEGO ebooka!
Wybór klientów
✓autograf Autorki!
✓tania wysyłka
✓5% upustu
102.78 zł
Zestaw książek
✓autograf Autorki!
✓tania wysyłka
✓10% upustu

✓autograf Autorki!
✓tania wysyłka

ź
$
Pojedyncza książka
39 zł
72.59 z