fbpx

Prostota i sprzątanie kuchni

image_pdf
Pobierz pdf
image_print
Wydrukuj post

Żyjemy w bardzo zmęczonym społeczeństwie, przytłoczonym nadmiarem obowiązków, coraz więcej ludzi zaczyna sobie zdawać sprawę z przesytu, z żarłocznego  konsumpcjonizmu jaki króluje dookoła. Jak daleko musiał ten proces zajść, że nawet w niezamożnej  Polsce,  ludzie  są po prostu stłamszeni posiadaniem?

Mamy za dużo, nagromadziliśmy w swoich domach sterty niepotrzebnych rzeczy, ale wciąż chcemy więcej, żyjemy ponad stan chociaż mało kto o tym wie. Z telewizorów krzyczą do nas kup pralkę z suszarką, lodówkę która ma 30 funkcji czy samochód którego nie trzeba parkować, te rzeczy  Cię uwolnią, te rzeczy pomogą Ci mieć czas. Brzmi tak pięknie.  Pomimo tych ulepszaczy naszego życia czujemy się wycieńczeni, przytłoczeni, izolowani, poddenerwowani, nieusatysfakcjonowani i to bez względu czy jesteś kobietą czy mężczyzną, bogatym czy biednym, starym czy młodym. Całe społeczeństwa mają te same objawy.

Na zachodzie ludzie wydają w większości bez większego zastanowienia i bardzo często pomaga im w tym karta kredytowa, pożyczając w ten sposób swoje życie. Natomiast u nas, w Polsce, większa część z nas marzy, odkłada, ciuła grosz do grosza miesiącami podporządkowując swoje życie posiadaniu czegoś nowego, czegoś ekstra potrzebnego. Jedni mówią, że to najlepszy sposób kupowania bo doceniasz wartość przedmiotu. Jednak czy przedmioty mogą posiadać jakąkolwiek wartość, czy istnieje dobre kupowanie? Domy przepełnione szpargałami, bieżniami na których nikt nie biega, figurkami które zbierają kurz, duperelami, które może i są piękne ale jest ich tyle w naszych domach, że dostajemy oczopląsu i spędzamy całe godziny odkurzając je. Przywiązujemy się do rzeczy darowanych, sentymentalnych i nic nie byłoby w tym złego, gdybyśmy mówili o rzeczach cennych dla NAS niematerialnie, ale czasem stoją w naszych domach graty typu straszak w postaci lampy od cioci Lucyny upchnięty za firanką ale też i  szkarłatny obrazek autorstwa wujka Gienka bo tak wypada, bo je dostaliśmy.

Nadmiar posiadanych rzeczy sprawia, że mamy naprawdę spore wydatki, a równocześnie sprawia, że przez ten nadmiar, same rzeczy tracą jakiekolwiek znaczenie. Ile kosztuje nas zachodu i kolejnych pieniędzy, sprzątanie ich, opłacanie ubezpieczeń, konserwacje, naprawy jedynie po to, aby nasze rzeczy były w świetnej formie? Nie dość, że zaprzedajemy się i pracujemy więcej aby je kupić, znów pracujemy aby je utrzymać, zamiast mieć więcej czasu na rzeczy ważne jak zabawa z dziećmi w parku czy przyjemne jak leżenie na hamaku. Pamiętasz jak byłeś dzieckiem, nie było tylu zabawek, a i tak świetnie pamiętasz małpkę która towarzyszyła Ci całe dzieciństwo.

Niewolnicy rzeczy

karta kredytowa

Paradoksalnie to właśnie w naszym kraju doskonale widać jaką cenę posiada, każda kupiona rzecz na poczet której, wyrzekamy się czasu, życia, rodziny. Aby mieć, pracujemy więcej, mamy więcej zadań, obowiązków co nas z każdym dniem coraz bardziej wypala. Chcemy więcej, chcemy lepiej, chcemy pseudo statusu, który pomimo to jest jak chorągiewka na wietrze, chcemy dużo. Pomimo iż chcemy, pomimo iż nawet czasem mamy, dalej jesteśmy nieszczęśliwi, ociężali i bez werwy. Znajdujemy nowy produkt lub usługę, która nas zmotywuje, nakręci, to jest jak narkotyk.

Wszyscy myślą, że rzeczy, dobra materialne przyniosą uznanie innych, otoczenia. Co więcej takiemu poglądowi wtóruje całe społeczeństwo mówiące, że posiadanie jest czymś naturalnym, co więcej świadczy o naszej zaradności, inteligencji czy też mówi to kim jesteśmy. Lecimy więc jak ćmy do światła, tylko po to, aby znaleźć uznanie i szacunek w wyniku posiadania, dzięki którem jesteśmy „bogaci” równocześnie obawiając się straty tego co już posiadamy. Stajemy się niewolnikami posiadanych rzeczy tracąc życie jedyne  jakie mamy tutaj.

Co robić w takim wypadku, jak wyrwać się z tej matni? Panaceum jest prostota, która pomimo wszystko przeraża większą część z nas. Prostota.

O co chodzi? Zastanów się dlaczego tyle osób uwielbia samotne spacery po lesie, łąkach czy plażach, dlaczego lubimy wakacje w hotelach, czy gospodarstwach agroturystycznych. Odpowiedź jest dość oczywista, nie musimy NIC robić, nie musimy sprzątać, niczym się przejmować to nas tak relaksuje. Czy jest to osiągalne w codziennym życiu? Oczywiście, że tak. Chociaż należy wspomnieć, że prostota jest cholernie trudna, gdyż wymaga od nas podjęcia decyzji w ustaleniu priorytetów tego co jest w naszym życiu tak naprawdę ważne. Co jest nam tak naprawdę potrzebne.

 Od czego zacząć proste życie? Od czego zacząć sprzątanie?

Kuchnia jest sercem domu, ale i kluczem do naszego zdrowia, obecnie jemy i pijemy bez umiaru co odzwierciedla naszą wpojoną konsumpcyjną naturę. „Na początku był głód” Marka Konarzewskiego w świetny sposób obrazuje jak człowiek żywił się od tysiącleci, po przeczytaniu tej książki zdałam sobie sprawę jak daleko jesteśmy od naszego prawdziwego rytmu życia od naszej natury.

Dlatego ważne jest, aby kuchnia była skromna bez bibelotów i niepotrzebnych urządzeń, zwietrzałych przypraw, stert puszek i herbat. Dlatego zacznijmy powoli. Wejdź do swojej kuchni zadaj sobie pytanie czy faktycznie tego używasz? Jeśli nie to zastanów się czy w przeciągu roku używałaś to urządzenie? Jeśli po raz kolejny odpowiesz „nie” oddaj to urządzenie komuś kto będzie z niego korzystał. Ja sama mam w domu kilka takich rupieci jak ręczna maszynka do mielenia mięsa chociaż jej nie używam, gdyż wszystko mielę mikserem ręcznym, drylownica do śliwek która nie działa, wolnowar, który używam raz do roku. Sama muszę posprzątać w kuchni i usunąć rzeczy które zagracają ją, jak i moje życie. Może posprzątasz ze mną?

Co spogląda na Ciebie każdego dnia z blatów i szafek kuchni? Czy faktycznie ciężko jest ogarnąć to miejsce, bo co nie zrobisz to i tak zaraz wraca bałagan? Jeśli tak jest należy uprzątnąć kuchnie i pozbyć się rzeczy.

SZPARGALY

Jakie urządzenia są niezbędne w kuchni?

Nie jest to ciasna lista, u mnie do niej dojdzie chociażby młynek na zboże, jednak lista poniżej to rzeczy niezbędne, nad dodatkowymi porządnie się zastanów czy używasz je kilkakrotnie  w ciągu miesiąca, bo po co ci czajnik elektryczny i czajnik tradycyjny wybierz jeden. Co jest na liście?

– jedna lub dwie patelnie, pamiętaj jedna mniejsza druga większa,

– kilka garnków,

– półmiski żaroodporne do pieczenia w piekarniku (jeśli ich używasz),

– druszlak,

– jedna ulubiona forma do placka

– miska do mieszania

– sztućce,

– zastawa jedynie ta codzienna i druga przy której przyjmujesz gości (jednak zastanów się czy faktycznie używasz wazy, wielkich talerzy, czy pojemniczków na jajka?Zrób selekcję)

– deska do krojenia warzyw z zaznaczonymi stronami, gdyż druga będzie do mięsa,

– solidną tarkę,

– otwieracz oraz dziadek do orzechów (jeśli te oczywiście jadasz),

– niewielki wielofunkcyjny ręczny mikser,

– zdecyduj, które narzędzia takie jak tłuczek, korek do wina czy obieraczka są faktycznie używane, a które tylko leżą i czekają na zbawienie?

Głowna zasada jest taka jeśli używałaś coś w tamtym tygodniu to może to leżeć na blacie, jeśli używałaś coś w tamtym miesiącu schowaj to do szuflady, jeśli w ciągu 6 miesięcy dana rzecz leży w szufladzie, czas wynieść ją na strych. Jeśli po 1,5 roku rzecz nadal nie była używana czas przekazać ją komuś innemu. Bardzo wiele z przedmiotów w kuchni przechowujemy pomimo iż wiemy, że nie będziemy ich używać w najbliższej przyszłości, albo używamy ich raz do roku. Sporządź listę rzeczy, których nie używasz lub robisz to okazjonalnie, rzeczy bez których możesz się obejść. Wiele książek kulinarnych i blogów zachęca nas do robienia skomplikowanych posiłków, ale nasza kuchnia taka nigdy nie była. To proste i smaczne dania, łatwe w przyrządzeniu, ale i w trawieniu a nie skomplikowane wymyślne dzieła sztuki kulinarnej były podstawą naszej diety, chcesz zjeść coś ekstra idź do restauracji, zamiast kupować sprzęt czy trzymać rzeczy których używasz raz do roku. Sama mam w domu wielki kamień do pizzy, przypalony, prawie nie używany, z przyjemnością go oddam.

Lodówka, ile żywności w niej znajdziemy? Ile produktów gdyby miała nogi sama by z niej wyszła? Nasze lodówki to istne śmietniska, kupujemy za dużo i się przejadamy lub zupełnie odwrotnie kupujemy impulsywnie, a później leży to w lodówce. Posprzątaj lodówkę i staraj się w niej trzymać zapasy żywności co najwyżej na trzy dni w przód.

Już niedługo dlaczego prostota jest ważna i posprzątamy inne pokoje

Udostępnij ten wpis, bo może dzięki temu inni zauważą, że żyją wśród rupieci.

[rev_slider czystydom]

Autor tekstu:

Cześć, jestem Ewa, pasjonatka i ekspertka w dziedzinie zielarstwa! ? Moja podróż zaczęła się od fascynacji naturą i przekształciła w głęboką wiedzę o ziołach i ich mocy. Autorka 9 książek, regularnie dzielę się swoimi odkryciami w TV. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o czymś wyjątkowym – leczniczych właściwościach soli. Ta prosta, ale potężna substancja kryje w sobie tajemnice zdrowia i dobrego samopoczucia. Zapraszam do odkrycia tej historii razem ze mną!

Odkryj Moc Ziół Dzięki DARMOWEJ

Bibliotece Ziołowej


18 odpowiedzi na “Prostota i sprzątanie kuchni”

  1. No tak, ale gdyby nie chomikowanie np. naszych mam, albo babć nigdy nie byłoby okazji znaleźć w szafie jakieś stare fantastyczne ciuchy. Zobaczyć swetry robione 20 lat lemu i ciągle dobre. Masa jest przykładów na rzeczy dawno „zakopane” przez poprzednich użytkowników i nagle odnalezione przez nas na strychu. Zróbmy trochę zapasów na sentymentalne podróże chociażby dzieci…

  2. Uwielbiam chomikować. Mój mąż się z tego śmiej, ale czasami go to dobija.
    Osobiście nie znoszę porządków o których Ewo piszesz. Zawsze po takich redukcjach zaczynam coś robić i okazuje się, że potrzebuję czegoś co już wyrzuciłam. Co do chomikowania popsutych przedmiotów jak w PRL-u – mój teść naprawia prawie wszystko i powiem Wam, że jak wcześniej beznamiętnie wszytko wyrzucałam i szłam do sklepu po nowe, teraz mocno się zastanawiam, czy na pewno nie da się tego jakoś naprawić- po pierwsze pamiętajcie o fali elektrośmieci, które lądują nie tylko w Afryce…. po drugie- czasami naprawa miksera to koszt rzędu 1,50 zł, zaś nowy mikser ponad 100 zł. Niesamowicie można zaoszczędzić przy naprawianiu, a do tego czasami powstają świetne przedmioty np. łopatka do śmieci ze zużytej teflonowej patelni, żyrandol z koła od roweru – trochę farby i pomysłu i masz niepowtarzalną rzecz, za grosze 🙂 Czasami zanim wyrzucisz zastanów się, czy nie da się tego przerobić, albo inaczej użyć.
    Co do jednego muszę przyznać rację- im większa powierzchnia mieszkalna, tym więcej przedmiotów pozostaje ze mną:) Ale gdy potrafi się i lubi robić coś z niczego, to zawsze szkoda wyrzucić, bo zawsze może się przydać:)
    Z ciuchami też mi trudno się rozstać do momentu, aż się nie podrą:)
    No cóż jestem typem chomika i nie wierzę w cudowne uzdrowienie po jednym drastycznym sprzątaniu:) Gdy zrobię trochę miejsca w szafkach od razu inne przedmioty się wprowadzają:) takie to złośliwe stworzenia 😉

  3. Tekst bardzo dobry, tylko unikałabym zwrotu, że rzeczy „czekają na zbawienie”, bo tylko człowiek może być zbawiony, jeśli chce…
    Pozdrawiam,
    Teolog

  4. „Sprzątaniowe” zasady wprowadziłam już dawno, ile mniej rzeczy mi się gromadzi… Zwłaszcza ubrań, jeśli czegoś nie założyłam pół roku – papa (wyjątek odzież typowo sezonowa), nie używam czegoś – znów papa, książki , do których nie wrócę – do biblioteki, niech się ktoś inny ucieszy. Kosmetyki są tylko te, których używamy. Zniszczone/zepsute/nienaprawialne różności – żegnam. Jak najmniej z dawnego miliarda bibelocików zbierających kurze, są tylko faktycznie funkcjonalne jak podkładki czy świecznik.
    Faktycznie małe mieszkanie wymusza ograniczanie zasobów, kiedy dodam do tego głęboką alergię na sprzątanie – wiadomo co wyjdzie 😛

    Jedyne co gromadzę to różności do terrariów, jakiegoś hopla mieć należy, aby rozsądnego (no w miarę).

  5. Ewo, w powyższym poście pytasz czy posprzątam z Tobą kuchnię. Bardzo chętnie, bo pewnie nie wiesz, że Ty posprzątałaś ze mną łazienkę. Było to tak. Dziś rano otworzyłam szafę w sypialni, drzwi nie chciały się przesunąć, bo coś je blokowało i pomyślałam „ciasno tak, że wszystko się gniecie a i tak nosimy może 1/15 z tego co tu wisi”, zaraz potem poszłam do mojej maciupkiej łazienki i pomyślałam „w końcu mam tu porządek dzięki zagonkowej Ewce”. Całe mnóstwo przeróżnych specyfików do ciała stojących na półce przy wannie zniknęło bo inaczej – naturalnie podchodzimy do pielęgnacji ciała. Jest tam tylko dozownik z mydłem w płynie (szarym) i kąpielowe kaczuchy córki. Przy umywalce tylko mydelniczka z kostka mydła, nawet nie ma kubka ze szczoteczkami, bo w szafce nagle się poluzowało i … I pięknie jest 🙂 DZIĘKI

  6. Ja kilka lat temu zrobiłam wielkie porządki, pozbyłam się większości rzeczy. Od tamtej pory jestem minimalistką i chyba nie ma w moim domu przedmiotu, którego bym nie potrzebowała. Zakupy też u mnie są rzadkością, wiele rzeczy dostaję używane od bardziej konsumpcyjnej strony rodziny.

  7. Najprawdziwsza prawda 🙂 Odkąd uprzątnęłam rzeczy nie tylko z kuchni, ale z całego mieszkania (przy okazji przeprowadzki poszły w ruch ubrania, książki, notatki, niezbędne gadżety i ozdoby) to odczułam dużą ulgę, ale też smutek, że tyle tego człowiek nagromadził, zupełnie niepotrzebnie i ta chęć zbieractwa czai się w różnorodnych sferach życia. Zebrałam trzy kartony „wspomnień z podróży” czyli mapek turystycznych, folderów informacyjnych, biletów…miałam do nich wrócić, przekazać komuś kto by się wybierał w dane miejsce itd. itd… Mam czasami wrażenie, że te „rzeczy, gadżety, bibeloty” nas napadają i napastują, a nie, że to my chcemy je posiadać 😉

  8. Julko prawdopodobnie masz rację, sama nie lubię kupować, ale mam takie draństwo jeszcze kiedy byłam studentką i trzymam to wszystko nie wiem po co i nie wiem na co. A i łatwiej będzie sprzątać, bo mniej tego będzie. Pozdrawiam ,Ewka

  9. u mnie jest odwotnie…mam małe miaszkanie….mieszkamy tam w 3…. ja… mój małż i krasnal…. my poprostu kochamy bibeloty…ma 35 m mam pracownie a mój małż małą bibloteczkę ;)….a krasnal zabawe….marzy nam sie dom..na zadupiu ;)…byłoby wiecej miejsca na bibeloty…pozdrawiam

    • Oj ja ostatnio Joanno robię generalne porządki, kiedyś też lubiłam bibeloty, ale teraz jestem nimi zmęczona. Za dużo tego, nadszedł czas na zmiany i to jest jedna z nich uwolnienie się od rzeczy. Owszem pewnie nie będzie to skrajny minimalizm, bo nie wyobrażam sobie wywalić albumu ze zdjęciami, czy rysunków dzieciaków ale reszta sio 🙂

  10. Wbrew pozorom przydaje się małe mieszkanie. Naprawdę. Ja co jakiś czas przeglądam szafy i to nie z ubraniami, bo tych mam na tyle niewiele, że mieszczę się w jednej plus szafa na zimowe ciuchy, które sobie czekają na sezon. Im więcej miejsca, tym masz więcej bubli, jak taki chomik zbierasz. Prawda jest taka, że sama sobie czasem mysle- ech, żal wyrzucić, bo to pamiątka, bo to z dzieciństwa. Ale tylko upychamy w szafkach, szufladach. Twój wpis, Ewo, jest jednak dla mnie dobrą inspiracją, aby zajrzeć do kuchni. Na pewno znajdą się tam jakieś nieużywane puszki. Ale najpierw zrobię Twój tonik do cery trądzikowej, po to bieglam dziś do zielarni na drugi koniec miasta ?

    • Aniu masz rację, kiedy masz mniejsze mieszkanie to automatycznie masz mniej bibelotów, im większe to zbiera Ci się tych gratów straszne ilości. Ja dopiero uczę się prostoty w domu, ale jestem na dobrej drodze kuchnia nigdy nie była taka pusta. Uwielbiam to! Daj znać jak tonik. Ściskam Ewka

  11. Ewa, ja się piszę na ten kamień, jeśli zechcesz go porzymać do wiosny 😉 U nas na pizze horda się zwala.

  12. bo to chyba ciągle się ciągnie z PRL-u, gdzie wykorzystywało się z uszkodzonych sprzętów części, bo to”się jeszcze przyda”; tylko, że te czasy minęły, już teraz nie można zrobić podmianki, bo rynek nas zmusił do używania jednorazówek…; mania chomikowania- jako dziecko też tak miałam, ale udało mi się z tego wyrwać; coś jest uszkodzone- wyrzucam, nie używam- wywożę na działkę, albo komuś oddaję; po co mi 40 drewnianych łyżek? i jak u kogoś widzę chaos, aż mnie świerzbi, żeby zrobić tam porządek 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uwolnij moc ziół! Uzyskaj ekskluzywny dostęp do darmowych ziołowych publikacji!

X

Pin It on Pinterest